Van Gogh i Gauguin: Friendship or Rivalry?

Art

Posted by Cristiana Dumitru

„Przyjaciel powinien być tym, którego zrozumieniu i cnocie możemy w równym stopniu zaufać, i którego opinię możemy cenić jednocześnie za jej słuszność i szczerość”, napisał Robert Hall. Czy przyjaciel może być jednocześnie twoim rywalem? Taką osobą, którą podziwiasz, a jednocześnie starasz się pokonać? Przyjaźń Gauguina i Van Gogha oznaczała nie tylko miłość i wsparcie dla siebie nawzajem, ale także konfrontację na polu tworzenia.

Związek pomiędzy Vincentem Van Goghiem i Paulem Gauguinem rozpoczął się w Paryżu, około 1886 roku. Ci dwaj, wraz z Bernardem, Toulouse Lautrec i Anquentin tworzyli „Grupę Małej Alei”, jak nazwał ją Van Gogh, aby podkreślić kontrast z malarzami z „Wielkiego Bulwaru”, nazwy używanej do określenia słynnych impresjonistów tamtych czasów.

Ponieważ paryskie życie było nacechowane konkurencją i stresem, a szczególnie dlatego, że nie sprzedał żadnego obrazu, Vincent zdecydował się przenieść do Arles, gdzie jego przyjaźń z Gauguinem rosła, ewoluowała i zakończyła się. Z czasem, Van Gogh miał nadzieję gościć w swym domu zwanym „Żółtym Domem” kilka pokoleń artystów, do czego wielokrotnie wzywa Gauguina. Chociaż różnica wieku pomiędzy tymi dwoma artystami wynosiła tylko pięć lat, Vincent patrzył na Gauguina jak na swego mentora i miał nadzieję, że w czasie, który spędzą razem, nauczy się od niego wielu technik artystycznych.

Każda krytyczna myśl, jaką Van Gogh otrzymywał była brana jako rada, jak mógłby poprawić swą technikę. Gauguin uważał się za prawdziwego mentora dla młodego artysty do tego stopnia, że próbował sfałszować datę obrazu Van Gogha, by wyglądało, że Vincent zrobił go po swoim przybyciu do Arles. Vincent nie wydawał się być zmartwiony tym gestem.

W ciągu pięciu miesięcy do przybycia Gauguina do Arles, Van Gogh wykonał ponad 200 obrazów, wśród których najbardziej znana jest seria kwitnących drzew owocowych i słoneczników. W międzyczasie obaj artyści utrzymywali dość częsty kontakt. Oprócz zaproszeń do przyjazdu do Arles, Van Gogh pytał Gauguina o zdanie na temat obrazów, które tworzył. Paul za każdym razem okazuje mu swoje uznanie:

Od czasu naszego rozstania bacznie przyglądam się Twoim pracom. Składam Ci szczere wyrazy uznania, a z wielu artystów Twoje dzieło jest najbardziej godne uwagi na Wystawie Niezależnych. Z rzeczami wziętymi z natury, jesteś tam jedynym, który myśli… Rozmawiałem o tym długo z Aurierem, Bernardem i wieloma innymi. Wszyscy oni składają Ci wyrazy uznania.”

Van Gogh ma również słowa pochwały:

Wszystko, co robi, ma w sobie coś miękkiego, uspokajającego, niesamowitego. Ludzie jeszcze go nie rozumieją, a on cierpi, ponieważ niczego nie sprzedał – tak jak inni prawdziwi poeci.”

W celu przekonania Gauguina do przyjazdu do Arles, Vincent wzywa swego brata, Theo van Gogha. Prosi go, by dał Paulowi miesięczny zasiłek. Po wielu uporczywych listach, Gauguin w końcu zgadza się i zamieszkuje z Vincentem. Van Gogh pozwala Gauguinowi przejąć wiodącą rolę w sztuce, samemu stawiając się w roli ucznia. Opracowywali razem wiele motywów, porównywali swoje wyniki i spierali się o artystyczne koncepcje. Ich wspólne życie było trudne. Stale borykali się z problemami zdrowotnymi, które okresowo się nasilały, trudnościami finansowymi i towarzyskimi. Malowali do wyczerpania, w prawdziwych wybuchach twórczych, a potem przez wiele dni nie mogli dojść do sztalug.

Różnice między nimi stały się uderzające. Van Gogh był impulsywny i przywiązany do świata fantazji, podczas gdy Gauguin był racjonalistą i dobrym taktykiem. Przez pewien czas Van Gogh przyjął teorie Gauguina: nakreślił wszystkie obszary i nie pracował już zgodnie z naturą. Zamiast tego malował z głowy i przyjął technikę abstrakcyjną. Jednak idee Gauguina nie były mu bliskie. Dlatego odszedł od nich.

Ale choć początkowo wydawało się to dobrym planem, współistnienie tych dwóch nie obyło się bez konfliktów, jak pisze Gauguin w swoich wspomnieniach: „Między dwiema istotami ludzkimi, nim i mną, jeden jak wulkan, a drugi też wrzący, ale wewnętrznie szykowała się bitwa, że tak powiem”. Gauguin był osobą o wiele bardziej wyrachowaną, starał się trzymać ścisłego minimum w kwestii pieniędzy, tak nie do przyjęcia dla van Gogha. Rzeczą, która zszokowała Gauguina był bałagan, w jakim żył van Gogh. Według Paula, to co rozgniewało Vincenta to przyznanie, że był bardzo inteligentny, „bo moje czoło było zbyt niskie, oznaka głupoty.” Van Gogh powiedział, że dyskusje z Gauguinem często stawały się tak napięte, że między nimi nie istniała już żadna bliskość czy przyjaźń. Podczas gdy Vincent potrzebował łagodnego i troskliwego przyjaciela, kolega z warsztatu traktował go surowo i z ironią.

Przyjaźń między nimi w końcu się skończyła, a Gauguin odmówił, aby mieć cokolwiek wspólnego z „wariatem”. Pracując w tej samej pracowni w Arles, obaj łatwo ulegali wzajemnym wpływom. Później każdy z nich szybko powrócił do swojego dawnego stylu: Van Gogh malował w plenerze w spontaniczności, a prace Gauguina stały się szeroko studiowane.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.