University Peak

Pierwszego dnia zaplanowałem zdobycie University Peak, najwyższego szczytu w bezpośrednim rejonie Onion Valley i szczytu SPS Mountaineers. Nigdy wcześniej nie byłem w Onion Valley, mimo że jest to bardzo popularny szlak w Eastern Sierra i byłem podekscytowany, że w końcu zdobędę kilka szczytów w tej okolicy. Przespałem się na polnej drodze prowadzącej do Shepard’s Pass i obudziłem się wcześnie, aby rozpocząć krótko po świcie wędrówkę szlakiem Onion Valley. Szlak był prawie pełny, nawet gdy przyjechałem, popularny obszar dla wędrówek z plecakiem i wycieczek weekendowych.

Wschód słońca nad szczytem szlaku.
Wschód słońca nad szczytem szlaku.

Słońce wzeszło, gdy zacząłem w górę zakurzonych zwrotnic, wkrótce mijając pierwsze z wielu jezior, z których znana była Dolina Cebulowa. Nie minęło wiele czasu, gdy dotarłem do brzegu Gilbert Lake i po raz pierwszy spojrzałem na północną ścianę University Peak, głównie klasy II z kilkoma klasami III w górnych partiach.

Północna ściana University Peak. Droga w górę prawą stroną.
The North Face of University Peak. Route up the right hand side.

I continued along the trail and picked up a good use trail that headed towards Matlock Lake, a popular backcountry camping site. Szlak prowadził w dół do jeziora, ale ja kontynuowałem wędrówkę po łatwych granitowych płytach do szerokiego granitowego żebra pomiędzy jeziorami Matlock i Bench. Potrzebowałem uzupełnić zapasy wody przed wspinaczką na północną ścianę o wysokości 2600+’, ale nie chciałem tracić wysokości, by zejść do któregoś z jezior. Wyglądało na to, że nieco wyżej znajduje się małe, nienazwane jeziorko, więc wskoczyłem po głazach do małego, czystego basenu na wysokości 11 400′ poniżej początku północnej ściany.

Granitowe płyty pomiędzy dwoma jeziorami.
Granitowe płyty między dwoma jeziorami.
High tarn.
High tarn.

Siadłem i zacząłem napełniać moje butelki z wodą, mój plecak spoczywał na skałach kilka stóp za mną. Pomimo ogólnego spokoju i braku wiatru, nie słyszałem małego kojota, który podkradał się do mnie, gdy napełniałem butelki. Odwróciłem się, by znaleźć go węszącego mój plecak w odległości około 3 stóp i krzyknąłem „HEY GET OUT OF THERE!” głównie w zaskoczeniu, a nie złości. Kiwnął głową, jakby właśnie mnie zauważył, po czym spokojnym kłusem przeszedł na drugą stronę jeziora, zanim skierował się z powrotem w dół zbocza.

Kojot jak kłusował daleko.
Kojot jak kłusował daleko.

Wysokość, na jakiej kiedykolwiek widziałem kojota w Sierrach wynosiła około 9000′, więc byłem zaskoczony widząc go w tym jałowym tarninie, bez świstaków czy pika wokół na jedzenie. Z napełnionymi butelkami wpatrywałem się w północną ścianę, gdzie czekała na mnie ciężka praca. Najbezpieczniejszą trasą byłoby pójście prosto w górę środkiem ściany w płytkim żlebie, ale wyglądało to na luźne piargi. Zamiast tego zdecydowałem się na solidne półki po lewej stronie i udało mi się utrzymać łatwą klasę III, unikając luźnego materiału w centrum.

Zagmatwana klasa II-III.
Zagmatwana klasa II-III.

Osiągnięcie północnej grani.
Osiągnięcie północnej grani.
Traversing pass kilka małych żandarmów.
Traversing pass kilka małych żandarmów.

Jak na mój pierwszy szczyt Sierry od dłuższego czasu, widoki były naprawdę niesamowite. Widok na południe do Vidette Meadow był szczególnie imponujący, z widokami na East i West Vidette, Center Peak, Junction Peak, Mount Keith i Mount Williamson w oddali. Zachód oferował widok z lotu ptaka bezpośrednio na Kings Canyon i obszar Mount Clarence King. Choć nieco zamglony, mogłem zobaczyć większość 14-tu szczytów w rejonie Palisades, w tym Split Mountain.

Widok na południowy zachód w kierunku Great Western Divide.
Widok na południowy zachód w kierunku Great Western Divide.
Panorama Summit.
Panorama szczytu.
Centrum Peak.
Centrum Peak.

Spędziłem dobre 30 minut na szczycie, podziwiając widoki, zanim zdecydowałem się zejść do University Pass, która jest notorycznie luźna i nieprzyjemna. Wkrótce dowiem się dlaczego. Zejście ze szczytu było początkowo bardzo przyjemne, luźne piaszczyste ławki, które mogłem zanurzyć w dół, zrzucając 1000′ w prawdopodobnie 15-20 minut. Wiedziałem z raportów wycieczek, że właściwa przełęcz nie jest pierwszą dużą szczeliną, do której się dochodzi, ale drugą dalej na wschód. Wiedziałem też, że choć ta luka nie była przełęczą, to wciąż była do zrobienia, ale bardzo stroma. Z góry nie wyglądało to strasznie, więc zszedłem w dół, ale znalazłem mniej piasku, a więcej luźnej skały na litym brudzie, bardziej śliskie zejście typu łożyska kulkowe. Mimo to nie było to zbyt straszne i znalazłem tu i ówdzie płaty litej skały, do których mogłem dążyć, ostatecznie docierając do moreny daleko poniżej.

Patrząc w górę na skrót do University Pass.
Wygląda na skrót do Przełęczy Uniwersyteckiej.
Górna morena.
Górna morena.

Dotarłszy do moreny myślałem, że moje trudności dobiegły końca. W rzeczywistości dopiero się zaczynały. Ruszyłem w poprzek moreny i okazało się, że jest ona niewiarygodnie luźna, a ogromne głazy wielkości lodówek przesuwają się pod moim ciężarem. Zejście z moreny do wąwozu poniżej nie wydawało się lepszą alternatywą, więc przeskakiwałem przez nierówny teren w boleśnie powolnym tempie, co zajęło mi godzinę, by dotrzeć do suchej, piaszczystej niecki pozbawionej większych skał. Miałem nadzieję, że z tego miejsca wybiorę szlak do jeziora Robinson, ale byłem rozczarowany, znajdując więcej pól głazów do przepracowania, choć ta druga część była znacznie solidniejsza.

Spojrzenie w górę ogromnej moreny, moja trasa zahaczająca o prawo.
Patrząc w górę ogromnej moreny, moja trasa zahaczająca o prawo.

Cały czas zastanawiałem się nad zdobyciem Independence Peak w drodze powrotnej, co wymagałoby dodatkowego 1000′ przewyższenia z Robinson Lake. Ale w połączeniu z próbą dostania się do Mammoth tego popołudnia, aby załatwić sprawy, wraz z moim wyczerpaniem z pola morenowego, dałem temu twardą przepustkę.

Independence Peak nad Robinson Lake.
Independence Peak nad Robinson Lake.

Dotknąwszy Robinson Lake, napotkałem pierwszych ludzi, których widziałem od parkingu tego ranka, w tym kilka rodzin z małymi dziećmi, wskazując, że byłem blisko. Szlak do jeziora kończy się po północno-wschodniej stronie, a ja podążałem za znakami i innymi wędrowcami wzdłuż coraz lepiej zdefiniowanego szlaku do parkingu. Po szybkim zamoczeniu stóp w rzece, opuściłem Onion Valley, chwytając trochę do jedzenia w Mountain Rambler Brewery w Bishop przed kontynuowaniem do Mammoth na początek mojego tygodnia ślubu.

Continued….

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.