REVIEW: U2 live in Auckland

Frontman’s random rant mars an epic night of nostalgia.

Bono irlandzkiego zespołu rockowego U2 występuje podczas trasy koncertowej "Experience + Innocence" w United Center w Chicago 23 maja 2018 r. / AFP PHOTO / Kamil Krzaczyński

Photo: AFP lub licencjodawcy

Miał, przez większość czasu, trzymał to w ryzach. Przez pierwszą połowę wczorajszego występu na Mt Smart Stadium, można było prawie powiedzieć, że ego Bono straciło swoją przewagę.

Może to przez okazję. U2 wskoczyli na nostalgię za swoją ostatnią trasą koncertową, wykonując w całości The Joshua Tree, ich nagrodzony Grammy, bijący rekordy popularności album z 1987 roku, który przekształcił obiecujących irlandzkich rockersów w zapierające dech w piersiach supergwiazdy.

Dostarczenie całego albumu w dniach streamingu i Spotify może być ustępstwem, że U2 postrzegają swoje dni jako innowatorów rocka jako skończone.

Jego wybór jako aktora otwierającego tę trasę, energiczny Noel Gallagher – porównywany do Kanye Westa i Jaya Z na poprzednich stadionowych trasach tutaj – z pewnością potwierdziłby tę myśl.

Ale ta przebojowa płyta nadal wiele znaczy dla fanów, czego dowodem jest fakt, że wczorajszy koncert szybko się wyprzedał, a dzisiejszy, powtórzony, również zmierza w tym kierunku.

Poza tym, na pierwszym dużym koncercie U2 tutaj od 2010 roku, ten album wyraźnie wiele znaczył również dla zespołu.

U2 występują na żywo na Auckland's Mt Smart Stadium

U2 występują na żywo na Auckland’s Mt Smart Stadium Photo: Dara Munnis

Po wykonaniu gardłowej eksplozji przebojów na małej scenie w środku stadionu, Bono i spółka dostarczyli wszechobecne hity The Joshua Tree z całą bombastycznością zespołu, który wyraźnie wie dokładnie, co robi z tym stadionowym rockiem.

Fani, skrzeczący, skaczący i krzyczący o więcej, pochłonęli to, tłum tak namiętny, że momentami czuło się, że jest to kult fanów w kościele U2.

Wielki album wymaga wielkich wizualizacji, i U2 nie zawiodło na tym froncie. Przywieźli ze sobą największy ekran, jakiego kiedykolwiek użyto na koncercie, stadionowego behemota, który z każdą piosenką łączył odurzające wizualizacje autorstwa Antona Corbijna, projektanta okładki albumu.

U2 występują na żywo na Auckland's Mt Smart Stadium

U2 występują na żywo na Auckland’s Mt Smart Stadium Foto: Dara Munnis

’Where the Streets Have No Name’ zostało osadzone w slow-mo road trip. 'I Still Haven’t Found What I’m Looking For’ towarzyszył ponury leśny spacer. Bardziej niepokojące było 'Mothers of the Disappeared’, które zawierało rząd zakapturzonych kobiet zdmuchujących własne świece.

Metafory były oczywiste, ale imponująca skala była imponująca, gigantyczna ściana wideo, z której Donald Trump – o którym wspominano kilka razy w ciągu nocy, i to nie w dobry sposób – byłby dumny.

Kiedy zespół dostarczył te nie-singlowe piosenki 'Bullet the Blue Sky’ i 'Exit’ jako zadziorne rebelianckie wrzaski, do których zostały stworzone, sugerowało to, że będzie to coś więcej niż tylko kolejna wymówka dla The Edge’a, aby wysłać te jego epickie gitarowe licka w rogi Mt Smart Stadium.

Serdeczny i już tradycyjny hołd 'One Tree Hill’ dla Grega Carrolla, Kiwi roadie zespołu, który zginął w wypadku motocyklowym w 1986 roku, również dodał skali. Była to jedna z kilku dedykacji, w tym bliższa, 'One’, do Christchurch, i 'Ultraviolet (Light My Way)’ do organizacji charytatywnej Bono One.

Wizerunek Kiwi roadie U2, Grega Carrolla, wyświetlany na koncercie zespołu na Mt Smart Stadium

Wizerunek Kiwi roadie U2, Grega Carrolla, wyświetlany na koncercie zespołu na Mt Smart Stadium Fot: Dara Munnis

Do czasu bisu Bono był tak dobrze wychowany. Tak, było kilka dziwnych myśli o imigracji, wolności, historii Irlandii i politycznych kłopotach Ameryki podczas pierwszej połowy koncertu.

Przede wszystkim jednak, trzymał swoje ego – to odpowiedzialne za robienie rzeczy takich jak sprawianie, że cały album U2 pojawia się niechciany w milionach bibliotek iTunes – pod kontrolą.

Ale kiedy wyszedł z przerwy w kapeluszu z czarną farbą rozmazaną nad oczami, coś się wyraźnie zmieniło. Bono rozpruł największe hymny wieczoru 'Elevation’ i 'Vertigo’, szarżując po scenicznym wybiegu podczas robienia rzeczy, których większość 59-latków prawdopodobnie nie powinna robić.

U2 występują na żywo na Auckland's Mt Smart Stadium

U2 występują na żywo na Auckland’s Mt Smart Stadium Foto: Dara Munnis

Potem zrobił pauzę, a przed „Even Better Than the Real Thing” rozpoczął się szeroko zakrojony wykład, w którym Bono odprawił tłum Kiwi za ich niepewność, nazwał siebie szamanem, a następnie oświadczył, że został „zdiagnozowany jako megaloman … i jest coraz gorzej”.

W końcu, w niewytłumaczalny sposób, krzyknął: „Paul nie żyje … Jestem sir f***ing Bono”.

To był najbardziej szalony moment nocy, did-that-really-just-happen kilka minut, które veered niebezpiecznie blisko do rodzaju mockumentary terytorium Ricky Gervais oparte całą swoją karierę wokół.

Po tym, show zaczął się chwiać. Wszystko stało się ckliwe. Beautiful Day” pozostaje ociekającym fondue rockowym utworem, a gdy po nim nastąpiła kaznodziejska dobroczynność „Ultraviolet (Light My Way)” i ckliwa ballada „Love is Bigger Than Anything In Its Way”, występ zakończył się nie z hukiem, ale trochę wimperem.

Szkoda, bo do tego momentu była to epicka noc nostalgii. Po czterech dekadach na frontach rocka, nie można winić U2 za to, że w końcu spojrzeli za siebie.

Ale jeśli to naprawdę wszystko, co im pozostało, ktoś mógłby chcieć ostrzec Bono, aby złagodził teatr, tak aby piosenki mogły błyszczeć.

Related:
  • Kuia w świetle reflektorów: U2 oddają hołd słynnemu przewodnikowi
  • U2 superfani denerwują miejscowych przejmując kolejki
  • Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.